Pokaż wyszukiwarkę
Wybierz język:

Ekumenizm nie może być tylko konwenansem

25 listopada 2021

Bp Andrzej Malicki (fot. PRE)

Rozmowa z bp. Andrzejem Malickim*, nowym prezesem Polskiej Rady Ekumenicznej, o ekumenizmie, laicyzacji, miejscu i funkcjonowaniu Polskiej Rady Ekumenicznej, dialogu i współpracy z innymi Kościołami mniejszościowymi i Kościołem Rzymskokatolickim, dokumencie o małżeństwach mieszanych wyznaniowo i możliwych tematach dialogu

 

Michał Karski: Czym dla księdza jest ekumenizm?

Bp Andrzej Malicki: Ekumenizm jest przede wszystkim zadaniem dla nas jako ludzi wierzących, zadaniem, które stawia przed nami Jezus Chrystus. Nawiązuję tu oczywiście do zacytowanych we wstępie statutu Polskiej Rady Ekumenicznej słów arcykapłańskiej modlitwy Jezusa: „Aby wszyscy byli jedno”. I nie tylko, aby byli jedno, ale też, aby świat uwierzył. Ekumenizm jest również drogą, którą powinniśmy iść jako wyznawcy Chrystusa. Jest przede wszystkim praktykowaniem chrześcijaństwa na co dzień w działaniu, myśleniu, modlitwie. Jest też dla mnie wzajemnym ubogacaniem się tradycją, zwyczajami, pobożnością, stylem życia. Każdy może coś wziąć dla siebie od swoich współbraci z innych Kościołów. Wesley napisał kiedyś takie słowa: „Chociaż nie możemy myśleć podobnie, to jednak czy nie możemy miłować się podobnie i czy nie możemy cieszyć się jednością serca, mimo że brak nam jednomyślności? Bez wątpienia możemy”.

Czy mógłby ksiądz opowiedzieć o swoich dotychczasowych doświadczeniach ekumenicznych?

Będąc na drugim roku studiów w Chrześcijańskiej Akademii Teologicznej zostałem skierowany do pracy – najpierw jako kaznodzieja, później jako probator – w parafii metodystycznej w Kielcach. Tam poznałem bardzo szacownego, starszego już księdza rzymskokatolickiego Stanisława Kudelskiego. Spotykaliśmy się na wspólnej modlitwie, odwiedzaliśmy się wzajemnie. Byłem zaskoczony jego otwartością i szacunkiem. Był to pierwszy ksiądz rzymskokatolicki, który odwiedził metodystyczny zbór w Kielcach. Wtedy powoli zacząłem się wgryzać w te słowa Jezusa „Aby byli jedno”. Potem w Radiu Kielce prowadziliśmy wraz z innymi przedstawicielami Kościołów PRE audycję ekumeniczną, której tytuł brzmiał właśnie „Aby byli jedno”.

Później, gdy byłem pastorem w Katowicach, uczestniczyłem aktywnie w Tygodniu Modlitw o Jedność Chrześcijan. Wtedy też Kościoły chrześcijańskie w Katowicach wspólnie zainicjowały projekcje filmu „Jezus” w kinach. To była bardzo dobra inicjatywa, która nas zbliżyła. Organizowaliśmy też ekumeniczne modlitwy za miasto. Uczestniczyli w nich ludzie z różnych Kościołów, kilkakrotnie pojawił się też ówczesny prezydent Katowic Piotr Uszok. Grupa biorąca udział w tych modlitwach zaangażowała się również w ewangelizację ProChrist w Spodku. W gronie zborów protestanckich organizowaliśmy w Katowicach wspólne nabożeństwa, np. z okazji Wielkiego Piątku.

Te doświadczenia katowickie były dla mnie piękną i ważną lekcją ekumenii. Nie ukrywam też, że byłem mocno zaskoczony tym, że w Warszawie nabożeństwa ekumeniczne odbywają się w rycie Kościoła gospodarza. Na Śląsku odbywały się zazwyczaj nabożeństwa Słowa.

Jakie, księdza zdaniem, powinno być miejsce Polskiej Rady Ekumenicznej i ekumenizmu z życiu parafii i Kościołów?

Każdy Kościół musi zachować swoją tożsamość, dbać o własny rozwój oraz misję i ewangelizację w łonie własnej denominacji. Natomiast ekumenizm, w moim rozumieniu, nie może być tylko przedstawieniem czy jakimś konwenansem, który musi się odbyć. Czasami tak jest z Tygodniem Modlitw o Jedność Chrześcijan. Chciałbym, żeby nabożeństwa i wydarzenia, które są organizowane w ramach ruchu ekumenicznego, były na tyle, na ile to możliwe, autentyczne i by zbliżały nas do siebie na poziomie duchowym. Doktrynalnie jesteśmy bardzo różni, nawet wśród Kościołów Polskiej Rady Ekumenicznej, nie mówiąc już o innych Kościołach. Kwestie teologiczne, aczkolwiek ważkie, są trudne i na poziomie lokalnym czy nawet ogólnopolskim nie jesteśmy w stanie ich rozwiązać. Ale ten poziom duchowy powinien nas łączyć i spajać jako ludzi wiary, ponieważ dzisiaj stoimy głównie przed problemem laicyzacji. Istnieje coraz większa niechęć do Kościoła w ogóle. Dlatego ważne jest, abyśmy my jako ludzie wierzący przede wszystkim byli dobrymi świadkami Bożej Ewangelii. Dla mnie mniej istotne jest to, czy jestem luteraninem, metodystą, polskokatolikiem czy innego wyznania. Bardziej liczy się to, czy moje chrześcijaństwo jest widoczne i czy jest zachętą dla innych, by podążać za Chrystusem.

Podczas wrześniowego Zgromadzenia Ogólnego Polskiej Rady Ekumenicznej wybrano księdza na prezesa tej instytucji. W swoim krótkim przemówieniu po wyborze mówił ksiądz m.in. o chęci rozwijania współpracy z Kościołami spoza PRE. Z nazwy wymienił ksiądz w tym kontekście Kościół Zielonoświątkowy. Czy to jest myśl o rozszerzeniu Polskiej Rady Ekumenicznej, czy miałoby to przybrać inne formy współpracy?

Rzeczywiście wspomniałem o tym, żebyśmy nie zamykali się tylko w łonie Polskiej Rady Ekumenicznej, ale byśmy umieli i chcieli otwierać się na dialog również z Kościołami spoza Rady. Dla mnie akurat Kościół Zielonoświątkowy jest bardzo bliski, wywodzi się w prostej linii z metodyzmu i jest denominacją, która intensywnie się rozwija – nie tylko w Polsce, ale na całym świecie. Dlatego ja nigdy nie zamykałbym drzwi do rozszerzenia Polskiej Rady Ekumenicznej. Jeżeli Kościół Zielonoświątkowy czy inne Kościoły, które funkcjonują w Polsce, wyraziłyby gotowość i chęć przystąpienia do Polskiej Rady Ekumenicznej, to uważam, że powinniśmy to poważnie rozważyć i podjąć wspólną decyzję. Można też inaczej współpracować z tymi Kościołami – nie tylko w komisjach, ale także we wspólnych działaniach. Można na przykład organizować wspólne wydarzenia, które – oczywiście nie pomijając kwestii doktrynalnych czy teologicznych – mogłyby nas łączyć w tym wymiarze duchowym. To wspólne działanie mogłoby doprowadzić do budowania – na tyle, na ile to możliwe – widzialnej jedności.

Myślę, że jako Polska Rada Ekumeniczna moglibyśmy również być ambasadorem wszystkich innych Kościołów mniejszościowych, utrzymywać także kontakty z innymi religiami, oczywiście aktywnie działać w komisjach PRE i w innych obszarach. Charakter i cele Rady są jasno sformułowane w jej statucie. Natomiast realizacja tych celów różnie wygląda. Dlatego dobrze by było powrócić do źródeł i próbować zgodnie ze statutem pewne rzeczy wcielać w życie. Powinniśmy też cały czas pracować nad odbudowywaniem dobrych relacji z polskim Kościołem większościowym.

No właśnie. Jak, księdza zdaniem, powinny wyglądać relacje Polskiej Rady Ekumenicznej z Kościołem Rzymskokatolickim?

Myślę, że w tych relacjach jest przed nami wiele pracy. Cieszę się, że funkcjonuje Komisja ds. Dialogu Konferencji Episkopatu Polski i Polskiej Rady Ekumenicznej, i wierzę, że będzie dalej funkcjonować. To jest pierwsza płaszczyzna, na której możemy nie tylko dyskutować, ale też próbować porozumieć się. Wszystkie Kościoły Polskiej Rady Ekumenicznej są Kościołami mniejszościowymi i dużo zależy od naszych partnerów ze strony rzymskokatolickiej. Czasami mam wrażenie, jakby nas niechcący pomijali. Gdy mamy słonia i myszkę, to ten słoń, choćby nie chciał, czasami może zahaczyć tę myszkę. Klasą silniejszych i większych jest to, jak traktują słabszych i mniejszych. To, że jesteśmy mniejszymi Kościołami, nie znaczy, że mamy być gorzej traktowani. Mam wrażenie, że czasami jako Kościoły mniejszościowe jesteśmy może słuchani, ale niekoniecznie usłyszani. Dlatego myślę, że trzeba pracować nad tymi relacjami i każdy, nawet najmniejszy krok byłby dobrym znakiem. Wspomnę chociażby o kwestii małżeństw mieszanych wyznaniowo. Dokument dotyczący tej sprawy jest w Watykanie, już nawet nie pamiętam, ile lat…

W tym roku minęło dziesięć. Dokument „Małżeństwo chrześcijańskie osób o różnej przynależności wyznaniowej. Deklaracja Kościołów w Polsce na początku Trzeciego Tysiąclecia” został w 2011 r. przyjęty przez Kościoły członkowskie Polskiej Rady Ekumenicznej i Kościół Rzymskokatolicki w Polsce i wysłany do Watykanu do akceptacji. Odpowiedzi wciąż nie ma, a strona rzymskokatolicka w Polsce pytana o tę sprawę prosi o cierpliwość i zapewnia, że wszystko jest na dobrej drodze.

Oczekiwalibyśmy więc jakichś konkretów – chociażby niewielkich, ale kolejnych kroków, które pokazywałyby, że my jako Kościoły mniejszościowe jesteśmy traktowani jak partnerzy. Dopóki pewne kroki nie zostaną uczynione ze strony tych silniejszych, to czujemy, że nie zawsze jesteśmy traktowani po partnersku. My, oczywiście, nie mamy kompleksów. Nasze Kościoły mają swoją tradycję, historię, teologię, doktrynę. I jesteśmy dumni z tego, kim jesteśmy. Małżeństwa mieszane wyznaniowo są bardzo powszechne i pojawiają się sytuacje konfliktowe. Znam to również z mojego doświadczenia duszpasterskiego. Nie zawsze spotykamy się w tej sprawie z ukłonem w stronę Kościoła mniejszościowego. Wiele więc jest tutaj do zrobienia.

Czy myśli ksiądz, że Polska Rada Ekumeniczna ma jakieś narzędzia, dzięki którym można by doprowadzić do tego, iż ten dokument wejdzie w życie?

Ja bym powiedział biblijnie: „Pukajcie a otworzą wam”. Młyny kościelne mielą powoli – tak słyszałem już nie raz. Myślę, że nie mamy innych narzędzi poza jakimiś braterskimi i konkretnymi rozmowami z naszymi partnerami ze strony rzymskokatolickiej.

Podczas Zgromadzenia Ogólnego PRE powiedział ksiądz: „Zdaję sobie sprawę, że w Polskiej Radzie Ekumenicznej pojawią się trudne tematy. Nie możemy ich unikać. Trzeba je w duchu dialogu, porozumienia, pojednania na wszystkich płaszczyznach rozwiązywać”. Jakie trudne tematy miał ksiądz na myśli?

Jest kilka takich trudnych tematów. Jeszcze przed Zgromadzeniem Ogólnym pojawiła się kwestia imigrantów na granicy. Podjęliśmy inicjatywę, by wystosować jako Polska Rada Ekumeniczna apel, tak żeby nasz głos również w tej sprawie był słyszalny. Pojawiła się jednak trudność w uzgodnieniu wspólnego apelu. Jedni nie chcieli go w ogóle, drudzy chcieli zmiany tekstu, jeszcze inni chcieli czegoś innego. Trudne są również pewne sprawy dotyczące funkcjonowania i podejmowania konkretnych działań. Myślę, że jeżeli takie tematy będą się pojawiały, to ważne jest, żebyśmy o nich rozmawiali i próbowali znaleźć konsensus.

Jakie mogą być tematy dialogu ekumenicznego w najbliższym czasie?

Teraz mamy początek kadencji, muszą ukonstytuować się komisje Polskiej Rady Ekumenicznej. Jedną z nich jest komisja dialogu teologicznego. Myślę, że wśród tematów, którymi będzie się zajmować, mogłaby się znaleźć teologia pokoju i pojednania. Ten temat wpisuje się troszkę w działalność mojego znakomitego poprzednika – ks. prof. Witolda Benedyktowicza, który uczestniczył w konferencji praskiej i był specjalistą od irenologii. Dzisiaj, kiedy mówimy o wojnach hybrydowych, niepokojach, podziałach – nie tylko w skali globalnej, ale także w Unii Europejskiej – właśnie dyskusja nad teologią pokoju i pojednania mogłaby być tematem dialogu teologicznego. Dobrze by było również, na ile to możliwe, zaangażować tutaj przedstawicieli Kościoła Rzymskokatolickiego.

A jakie jest, zdaniem księdza, miejsce Polskiej Rady Ekumenicznej w życiu społecznym? Co ona może tutaj wnieść?

Polska Rada Ekumeniczna już do tej pory sporo wniosła rozwijając takie programy, jak „Gościnny Kościół”, który wspiera migrantów. Myślę, że jako Polska Rada Ekumeniczna moglibyśmy zaangażować się w działania humanitarne. Oczywiście jestem za tym, abyśmy tym ludziom, którzy cierpią w tej chwili na granicach, udzielali pomocy i wpierali takie działania – w ramach porządku publicznego i prawa. Możemy działać jedynie w granicach prawa i prawa mniejszości powinny być chronione.

Oczywiście, w miarę możliwości, po uzgodnieniu ze wszystkimi partnerami w Polskiej Radzie Ekumenicznej, powinniśmy również zabierać głos w sprawach, które są aktualnie ważne w społeczeństwie. Nie chciałbym, abyśmy angażowali się w bieżącą politykę i opowiadali się po tej czy innej stronie, ale abyśmy mieli możliwość i chcieli wypowiadać się na bieżące tematy społeczne. Jako Polska Rada Ekumeniczna podpisaliśmy dokument dotyczący świętowania niedzieli czy inne dokumenty. I ten kierunek powinien być według mnie kontynuowany.

Trwa kryzys migracyjny na granicy polsko-białoruskiej. Jest to również wyzwanie dla chrześcijan w obliczu powszechnie podzielanych przez nich wartości. Wszyscy bowiem głoszą, że potrzebującemu człowiekowi trzeba pomóc i że wszyscy ludzie są równi. Czy Polska Rada Ekumeniczna powinna podejmować jakieś działania w tej sprawie? Wspominał ksiądz o próbie wystosowania wspólnego apelu. Ale może Rada powinna też próbować innych działań, na przykład wpływać na decydentów w tej sytuacji?

Statut Polskiej Rady Ekumenicznej wymienia inicjowanie i realizowanie programów pomocy humanitarnej jako jedno z działań, przez które Rada realizuje swój cel. Nie pamiętam, abyśmy jako PRE w ostatnich latach organizowali pomoc humanitarną. Ale działamy na innych polach, czyli przez projekty, takie jak „Pojednanie – zadanie Kościołów na Ukrainie, Białorusi, w Polsce i w Niemczech” czy „Gościnny Kościół”. W ten sposób zajmujemy się konkretną pomocą. Na ile my możemy wywierać wpływ na rządzących i na ile ten nasz głos byłby słyszalny – to jest temat do rozważenia na posiedzeniu prezydium PRE. Mam nadzieję, że wrócimy do tematu apelu Polskiej Rady Ekumenicznej w tej sprawie i że uda nam się ustalić wspólne stanowisko. Ale w międzyczasie realizujemy programy, które mogą tym imigrantom faktycznie pomóc.

Tylko czy w tej sytuacji możliwe jest w miarę szybkie działanie? W Polskiej Radzie Ekumenicznej pewne tematy długo się mielą zanim coś zostanie postanowione…

Proszę wziąć pod uwagę, że w przypadku Konferencji Episkopatu Polski mamy do czynienia z biskupami jednego wyznania. I tam łatwiej jest znaleźć pewien konsensus i jedno wspólne stanowisko. Tutaj mamy siedem Kościołów z różną historią, z różną tradycją i czasami z różnym poglądem w danej sytuacji. Dlatego rzeczywiście te młyny Polskiej Rady Ekumenicznej mielą po woli. Ale to wynika też z zasad naszego funkcjonowania.

Jak ocenia ksiądz obecną sytuację mniejszości w Polsce?

Musimy zadbać o to, aby prawa mniejszości – zarówno religijnych, jak i innych – były chronione. My jako Kościoły mniejszościowe w tej chwili nie mamy w Polsce jakichś trudności w wyznawaniu naszej wiary czy w organizowaniu naszego życia religijnego. Starsi z naszych Kościołów wspominają lata prześladowań, kiedy naprawdę było ciężko. Dzisiaj, w czasie wolności, ja widzę inne zagrożenie, nawet wśród Kościołów Polskiej Rady Ekumenicznej – coraz bardziej się laicyzujemy, coraz bardziej relatywizuje się kwestia wiary, tego, kim jesteśmy, naszej tożsamości i coraz mniej Kościół znaczy w życiu ludzi. Trzeba znaleźć drogę ponownego dotarcia do ludzi, aby budziła się w nich gorliwość. W dziejach Kościoła zawsze były takie góry i doły. Teraz mamy czas wolności i w tej wolności czasami Kościoły nie potrafią się odnaleźć. Ja widzę to jako zagrożenie nie tyle z zewnątrz, ale w nas samych. Zagrożenie, które powoduje, że odchodzimy od źródeł, odchodzimy od tego, co było naszym dziedzictwem. Znowu trzeba by zawołać „Ad fontes!” – powracajmy do źródeł, do tego, co naprawdę się liczy. A przede wszystkim powracajmy do Boga, do Chrystusa, który jest naszym Zbawicielem i który za nas umarł.

Rozmawiał Michał Karski

* * *

Bp Andrzej Malicki (fot. PRE)

* Bp Andrzej Malicki urodził się w 1963 r. w Bydgoszczy. Ukończył teologię w Chrześcijańskiej Akademii Teologicznej w Warszawie i Wyższym Seminarium Teologicznym im. Jana Łaskiego w Warszawie. W 1988 r. został ordynowany na diakona, a w 1991 r. na prezbitera Kościoła Metodystycznego w Polsce. Był pastorem parafii metodystycznych w Kielcach (1985–1997) i Katowicach (1997–2013). W 2013 r. został wybrany na superintendenta naczelnego Kościoła Ewangelicko-Metodystycznego w Polsce. Od 2008 r. jest członkiem Europejskiej Rady Metodystycznej.

Gdy był pastorem w Katowicach angażował się w prace Śląskiego Oddziału Polskiej Rady Ekumenicznej. Był sekretarzem zarządu tamtejszego Oddziału. W 2016 r., już jako zwierzchnik Kościoła, wszedł w skład zarządu Polskiej Rady Ekumenicznej jako sekretarz. Zasiada w Komisji ds. Dialogu Konferencji Episkopatu Polski i PRE oraz Komisji Wspólnej Przedstawicieli Rządu RP i PRE. Jako zwierzchnik Kościoła Ewangelicko-Metodystycznego był sygnatariuszem kilku dokumentów dialogu ekumenicznego: „Apelu Kościołów w Polsce o poszanowanie i świętowanie niedzieli”, „Przesłania Kościołów w Polsce w sprawie uchodźców”, „Przesłania Kościołów w 100. rocznicę odzyskania niepodległości przez Polskę”. Od 2017 r. jest prezesem Towarzystwa Biblijnego w Polsce.

18 września 2021 r. podczas Zgromadzenia Ogólnego Polskiej Rady Ekumenicznej został wybrany na nowego prezesa tej ekumenicznej organizacji.

Andrzej Malicki od 1988 r. jest żonaty z Małgorzatą, z którą ma dwóch synów – Daniela i Kamila.